Przewlekła grzybica pochwy
Wiele badań prowadzonych w ostatnich latach w Zachodniej Europie oraz w Stanach Zjednoczonych wskazuje jednoznacznie, że znaczna część kobiet w ciągu swojego życia doświadcza trwających dłużej niż pół roku bolesnych dolegliwości ginekologicznych. Wyniki amerykańskich badań świadczą o tym, że problemy te w ciągu życia dotykają co szóstej kobiety. U podłoża niektórych z nich mogą znajdować się nie leczone infekcje czy urazy intymnych części ciała. Jednak u grupy dotkniętych dolegliwościami bólowymi kobiet badania nie wykazują obecności bakterii czy grzybicy. Niektóre kobiety z kolei odczuwa ją ból, który jest niewspółmiernie duży w stosunku do zakresu infekcji. W wielu przypadkach powyższe symptomy mogą dla niewprawnego oka przypominać grzybice pochwy.
Ostatnie dwie dekady były okresem, w którym – z inspiracji zrzeszeń kobiet borykających się z chronicznym bólem żeńskich genitaliów – zagadnienia te stały się stopniowo obiektem uwagi również naukowców i lekarzy. Choroba została zdefiniowana jako przewlekły ból w żeńskich genitaliach przy braku infekcji czy choroby mogącej tłumaczyć te objawy. Kobiety nią dotknięte odczuwają palący ból w zwykle okolicach przedsionka pochwy i w kroczu, którego intensywność jest zindywidualizowana, ale może być bardzo silna. Choroba uzyskała klasyfikację medyczną oraz nazwę: vulvodynia.
Jednak znajomość vulvodynii, nawet wśród lekarzy, jest bardzo ograniczona. Biorąc pod uwagę złożoną etiologię tych dolegliwości i brak prostego, skutecznego we wszystkich przypadkach leczenia oraz fakt, że vulvodynia dotyka kwestii, które są społecznie nieakceptowane (kobiece genitalia, seksualność) staje się bardziej zrozumiałe dlaczego wiedza o niej jest tak rzadka. Nawet w Stanach Zjednoczonych pomimo bardzo dużego wysiłku szeregu organizacji kobiecych, lekarzy i naukowców oraz (skromnej) obecności zagadnienia w mediach, kobiety muszą udać się do kilku lekarzy zanim zostanie postawiona im poprawna diagnoza. W Polsce natomiast choroba jest zupełnie nieznana. Nie istnieje w oficjalnych wydawnictwach czy w programach edukacji medycznej.
Podobne artykuły
Jeśli zainteresował Cię ten wpis, proszę zostaw komentarz lub subskrybuj źródło.


Komentarze
Brak komentarzy
Zostaw komentarz